ucieczka od wielkiego miasta
RSS
wtorek, 20 marca 2012

 

Droga, którą nie poszliśmy.

 

 Najgorsza  jest
droga, którą nie poszliśmy.

Zawsze jest coś co można by
było zrobić lepiej, szybciej, inaczej. Gdyby tylko czas rzeczywiście okazał się
relatywny, zgodnie z teorią, podkreślmy 
- teorią względności.

I by można było wrócić  do punktu wyjścia, cofając czas -  a nie wyzbywając się nabytej wiedzy.  Normalnie jest tak, że  znajdujemy się w punkcie wyjścia, mimo , że  nabywamy doświadczenia, tzn. zegar tyka a
czas leci ( by nie użyć słowa na ‘zet’) i mimo, że wykonamy najlepiej 1000 i
jedną  czynność najlepiej jak umiemy (
lub  jak nam się wydaje, że umiemy) i
normalnie wracamy do punktu wyjścia. Ale tylko my J .
Czas, otoczenie pędzi dalej. ( Wraz z Czerwoną Królową). Hmmm sceptycy zapytają
i po co to komu?

Droga, która nie
poszliśmy.  Jak dręczący wyrzut sumienia.

A co z przeznaczeniem? Czy
wybór drogi był wybrany już wcześniej / przez kogo?/?

A może genetycznie jesteśmy
tacy, jacy jesteśmy. Zaprogramowani. I dlatego nie możemy wybrać innej drogi.  ( Choć zrobimy wszystko , co najlepsze i co w
naszej mocy).

Droga, którą nie poszliśmy, jak
musztarda po obiedzie. Droga , którą nie poszliśmy. Kręta? Wyboista? a może
prosta i jasna? … jakkolwiek musztardą usłana.

Gdybyśmy mieli wiedzę z dziś. I
możliwość cofnięcia czasu.

… hmmm czy na pewno?  …. i możliwość spojrzenia w przyszłość.

Tyle dróg możliwych. Jak
permutacje, silnie  i inne, których
wariacji matematycznych  nie pomnę.

A ta droga, którą idziemy?
pewna -  bo nie ma na niej ‘gdyby’. Nie
ma z niej powrotu, dająca tylko jedną szansę, na szybką i dobrą decyzję.   Bo na niej brak decyzji to zła decyzja.

Hmmm a droga, którą nie
poszliśmy, czy słodka? A nie ma szansy by wrócić i sprawdzić.  Prosić o wybaczenie.

Jakkolwiek o wybaczenie proszę.

 

 

 

Tagi: Droga
21:05, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012

 

 

http://w503.wrzuta.pl/audio/8ek5C5guDF6/pavol_hammel_-_ucitelka_tanca

 

                      

<a
href="http://w503.wrzuta.pl/audio/8ek5C5guDF6/pavol_hammel_-_ucitelka_tanca"
target="_blank" ><img
src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio_new.gif" alt="Pavol
Hammel - Ucitelka tanca" border="0" /></a>

22:37, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2012

Freezing Drizzle

marznąca mżawka,

 

na samą myśl zimno się robi. i jak ślisko. ale to już końcówka, żurawie, bociany i inne ptaki kluczami wracają. słowo.  byłam w hiszpanii, widziałam.

 



21:15, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 lutego 2012

 

widać pierwszy plan, to jeszcze nie wszystko.

Liczy się jednak wisienka na torcie.

Jak Nadbudowa nad Bazą ;)

 

http://www.youtube.com/watch?v=Q8IIw3hVHGE&feature=fvwrel

19:47, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2012

 

A życie toczy się dalej :)

jeszcze Cię zaskoczę, gmino Przerośl:)

 

hmmm, porozmawiajmy o drogownictwie.

Najprostsze są proste rozwiązania i proste drogi.

Bo podatki płacimy, płacimy płacimy ...

 

 

15:32, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2011

 

 

 "Pruzze usque in locum, quo dicitur Russe", co znaczy*

 

ten okropny koniec roku 2011

 

a druga połowa to dno i bąbelki

 

 

 

* co znaczy: Prusowie aż do miejsca, które Ruś się nazywa.

sobota, 05 listopada 2011

 

i to już koniec.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i kropka. i kropla...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

albo początek?

reszty życia;)

sobota, 22 października 2011
czwartek, 06 października 2011

 

I znów przyjechał George.

Powiedział, że stracił apetyt na życie. Pierwszy raz. Odkąd go znam.

Pytałam o melancholię jesienną, odparł, że to nie melancholia. I nie żartował, wyglądał jakby z apetytem na życie, utracił wszystko.

Zawsze kiedy George przyjeżdżał do mnie umęczony, proponowałam mu herbatę o zapachu malin, ciepło ognia z kominka i liczyłam na wesołe ogniki odbijające się w jego oczach.  George naprawdę stracił apetyt na życie.  Wyglądał marnie, ale tak naprawdę nikt poza mną tego nie dostrzegał.  Wszyscy byli przyzwyczajeni, że George - ten właśnie walczący ze smokiem wielogłowym jest niezwyciężony - więc żadne nieszczęście się go nie ima.

Gdyby powiedzieć, że George jest przygnębiony to jakby stwierdzić, iż rozwód to otarcie naskórka. George przeżywał tragedię antyczną a mimo to - bo gdybyście go zapytali ,to do ostatniego tchnienia zawsze Wam powie, że

" nie ma rzeczy niemożliwych". Istotnie dla Georga. Nie ma.

Dziś ciepło i radość płynąca z herbaty z malin wobec rozpaczy, smutku i braku apetytu Georga stała się rzeczą nieprzystającą do jego nastroju i rezygnacji. Dziś było widać, że nawet ludzka rozmowa nie będzie oddawać Istoty Uczuć.

George, który na codzień walczył ze smokiem. Który odcinał bestii  głowy. ( Które zresztą odrastały jak macki ośmiornicy). George na codzień był niepokonany. Bo miał ten apetyt na życie. I wiedział, iż jego walka jest skazana na sukces. Stoi bowiem po stronie Dobra i Światła.

Powiedział tylko jedno - czemu stracił apetyt na życie.  Przegrał bowiem z samym sobą.  I boli go jego własna głpota. A głębokość pobliskiego jeziora Hańcza jest niczym wobec głębi jego rozpaczy.

Mój Ojciec mawia, iż jeśli Pan Bóg, chce kogoś ukarać -  to odbiera mu rozum.

Wciąż wierzę, że głupota Georga, jest do naprawienia. Choć czasu nikt z nas ( póki co - bo przecież nie ma rzeczy niemożliwych :) nie wróci. I choć czasu nikt nie wróci - to oboje z Georgem wiemy, wszyscy wiemy, że na wszystko co najlepsze trzeba czasu.

Jak dla diamentów, wegla, bursztynu i ... wina. Czas im tylko pomaga.

I dlatego  Georgowi tym razem miast herbaty z nutą malin podałam wino.  Wiśniowe półwytrawne.  Rocznik 2001.  (A butelka o niepowtarzalnym numerze na etykiecie 00003778).  Coż to jest bowiem 10 lat w skali Wieczności . I jednego nawet dnia dłużej :)

18:02, kawalerk
Link Komentarze (1) »
środa, 28 września 2011

 

w oczekiwaniu na :)

nie na godota

 

szampan sie chłodzi ... :)

cdn

17:46, kawalerk
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7